Z redakcją skontaktowała się stargardzianka, która poskarżyła się na strażników miejskich. Poszło o walizkę zostawioną przed wejściem do biura w śródmieściu, niedaleko targowiska przy ul. Reja.
– „Olali” nas – mówi czytelniczka. – A w dzisiejszych czasach taka sprawa nie powinna zostać zlekceważona, tylko dokładnie sprawdzona.
Poszło o bagaż, który ktoś zostawił przed wejściem do jednego z biur w śródmieściu Stargardu. Zaniepokojeni pracownicy, którzy rano przyszli do pracy zadzwonili po strażników miejskich, by sprawdzili jego zawartość.
-Strażnik wysiadł i zza samochodu, nie zaglądając nawet do środka stwierdził, że to rzeczy bezdomnego – opowiada kobieta. – Strażnicy odjechali. Zadzwoniłam więc do dyżurnego ze skargą. Odpowiedział, że wedle relacji strażnika walizka była otwarta i było w niej widać rzeczy bezdomnego, jakieś ubrania, buty. To nieprawda, bo była zamknięta. Olali nas i tyle. Być może to rzeczywiście rzeczy jakiegoś bezdomnego, ale nikt tego do końca nie sprawdził. Tak być nie powinno!
O komentarz poprosiliśmy komendanta Straży Miejskiej w Stargardzie.
– Kierowca owszem był w samochodzie i nie wychodził, ale strażnik wyszedł z radiowozu i zaglądał do plecaka, nawet tam grzebał – przedstawia wersję strażników Wiesław Dubij, komendant. – I taką informację ta pani otrzymała od dyżurnego. Ale powiedziała, że jej się takie załatwienie sprawy nie podoba i zadzwoni do gazety. Moi strażnicy wiedzą jakie są czasy i każdy taki przypadek muszą bezwzględnie sprawdzić!
Mieszkanka gminy, która zgłaszała fakt zostawienia walizki przed jej firmą, podtrzymuje swoje stanowisko.
– Strażnik nie wychodził nawet z auta, a walizka wcale nie była otwarta – mówi stanowczo. – Wiem co widziałam.
-Sprawy obronne nie są nam obce i na pewno nie ma lekceważenia – dodaje Dubij. – A gdyby się tak zdarzyło, to na pewno będą wyciągane konsekwencje.
Czytelniczka swoje, strażnik swoje. Najważniejsze, że nic groźnego w walizce nie było. Sprawa została zgłoszona do Zarządu Usług Komunalnych, którego pracownik porzucony czy też zagubiony bagaż sprzed biura w śródmieściu zabrał.
Aktualizacja 20 grudnia 25 r. godz. 8.30:
Wiesław Dubij, komendant Straży Miejskiej
Za pomocą kamer monitoringu miejskiego potwierdziła się prawdomówność moich strażników, którzy sprawdzili zawartość walizki. Słowa mieszkanki cyt. „Strażnik nie wychodził nawet z auta a walizka nie była otwarta” niestety mijają się z prawdą. W załączeniu przekazujemy zdjęcie z kamery monitoringu miejskiego. Mając na uwadze ochronę wizerunku przechodniów nie możemy Państwu udostępnić całego nagrania.
Mimo wszystko, dziękuje redakcji za publikację tego artykułu, mając nadzieje, że wyniknie z tego lekcja na przyszłość dla wszystkich czytelników i osób komentujących, że zanim przekażemy nieprawdziwe informacje opinii publicznej należy się zastanowić dwa razy. Jest mi bardzo przykro, że mieszkanka nie dała wiary wyjaśnieniom dyżurnego i za pośrednictwem Państwa redakcji chciała podważyć prawdomówność moich podwładnych i zaszkodzić dobremu wizerunkowi Straży Miejskiej.
Na zdj. niżej zdj. z kamery monitoringu.


