Miniona niedziela pokazała, jak poważnym zagrożeniem na drogach wciąż są kierowcy prowadzący pojazdy pod wpływem alkoholu. Doszło do dwóch niebezpiecznych zdarzeń, które mogły zakończyć się tragedią.
Pierwsza sytuacja miała miejsce około godziny 16 na ulicy Szczecińskiej w Stargardzie. 52-letni kierowca Peugeota doprowadził do kolizji z dwoma innymi pojazdami – Volkswagena i Audi. Badanie alkomatem wykazało u niego aż 1,21 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Nikt na szczęście nie odniósł obrażeń.
Do drugiego incydentu doszło w Parlinie na drodze wojewódzkiej nr 106. Czujność jednego z uczestników ruchu drogowego zapobiegła potencjalnie niebezpiecznej sytuacji. Zaniepokojony stylem jazdy kierującej kią, powiadomił policję. Świadkowie uniemożliwili kobiecie dalszą jazdę do czasu przyjazdu funkcjonariuszy. Badanie wykazało u niej 1,84 mg/l alkoholu. Kobieta straciła prawo jazdy, a jej pojazd został odholowany.
-Te zdarzenia przypominają, że prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu to nie tylko skrajna nieodpowiedzialność, ale także przestępstwo – informuje asp. Wojciech Jędrych, rzecznik KPP Stargard. – Grożą za nie poważne konsekwencje, do 3 lat pozbawienia wolności, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysokie kary finansowe. W niektórych przypadkach możliwa jest również utrata samochodu.
Na szczególne uznanie zasługuje postawa świadków, którzy nie pozostali obojętni i zareagowali w odpowiednim momencie. Ich działanie mogło uratować zdrowie, a nawet życie innych uczestników ruchu drogowego.