Podczas nocnego zdarzenia drogowego kierowca niemal potrącił trzech strażaków pracujących na jezdni. OSP Kobylanka apeluje do kierowców o większą ostrożność w rejonie prowadzonych działań ratowniczych.
Do groźnej sytuacji doszło podczas nocnego zdarzenia drogowego. Ok. godz. 23.30 na S10, 31. km, było zdarzenie drogowe. Na miejscu działali m.in. strażacy z OSP w Kobylance.
Trzech druhów z OSP Kobylanka pracowało na jezdni i zabezpieczało miejsce interwencji. Mimo włączonych niebieskich świateł, oświetlonych pojazdów ratowniczych i elementów odblaskowych na ubraniach strażaków, jeden z kierowców przejechał niebezpiecznie blisko ratowników.
Jak relacjonują druhowie, samochód był tak blisko, że niemal otarł się o ich plecy.
-Wystarczyły centymetry, aby akcja ratownicza zamieniła się w kolejną tragedię – opisuje sytuację w mediach społecznościowych OSP Kobylanka.
Nie sposób ich nie zauważyć
OSP Kobylanka zwraca uwagę, że miejsce prowadzonych działań ratowniczych jest odpowiednio oznakowane i widoczne dla kierowców. Ale mimo to nadal zdarzają się sytuacje, w których osoby przejeżdżające obok nie zachowują odpowiedniej ostrożności.
– Widzisz zdarzenie na drodze? ZWOLNIJ! – apelują strażacy.
Przypominają, że kierowcy powinni przejeżdżać obok miejsca działań spokojnie, płynnie i z zachowaniem bezpiecznego odstępu. Szczególnie niebezpieczne jest gwałtowne hamowanie w ostatniej chwili, przyspieszanie, aby jak najszybciej przejechać przez miejsce zdarzenia czy skupianie uwagi na rozbitych pojazdach.
Strażacy przypominają również, aby w takich sytuacjach nie sięgać po telefon, nie robić zdjęć i nie nagrywać podczas prowadzenia samochodu.
Za mundurem stoi człowiek
Druhowie podkreślają, że każdy ratownik pracujący przy drodze jest narażony na potrącenie przez przejeżdżające pojazdy. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, telefon w dłoni, zbyt duża prędkość albo zwykła ciekawość kierowcy.
„Za każdym hełmem i mundurem stoi człowiek. Ktoś, kto ma rodzinę, bliskich i po zakończeniu działań chce po prostu wrócić do domu” – przypominają druhowie z OSP Kobylanka. – Niebieskie światła nie są atrakcją, a miejsce wypadku nie jest planem filmowym. Telefon może poczekać. Ratownik na drodze nie ma drugiego życia. Kiedy strażacy jadą na sygnałach, jadą komuś pomóc. Kiedy wracają z akcji, również chcą bezpiecznie wrócić do swoich domów.
Fot. OSP Kobylanka



