Mieszkańcy Sowna, w gm. Stargard walczą od lat o remont drogi. Okazało się, że zaplanowana inwestycja związana z utwardzeniem pobocza będzie droższa niż na początku zakładano. Mieszkańcy boją się, że nie zostanie zrealizowana w tym roku, jak im obiecywano.
Wczoraj na sesji Rady Powiatu Stargardzkiego głos zabrała w imieniu mieszkańców Katarzyna Król.
Mieszkańcy Sowna są zaskoczeni tym, że pierwotnie remont polegający na utwardzeniu pobocza na długości 1,8 km miał kosztować 362 tys. zł, a ostatecznie wyszło dużo drożej. Informację o kosztach i zakresie prac otrzymali we wrześniu ub.r. z Zarządu Dróg Powiatowych. Gm. Stargard deklarowała wkład, stanowiący połowę kosztów tj. ok. 180 tys. zł. Resztę miał przekazać powiat. Tymczasem okazało się, że remont pochłonie jeszcze raz tyle – ponad 680 tys. zł.
-Rozumiem, że można czegoś nie doszacować, nie przewidzieć, ale żeby pomylić się prawie o 100 procent? – mówiła w swoim wystąpieniu na sesji 25 lutego, reprezentująca mieszkańców Katarzyna Król. – Zakres prac jest inny niż to było ustalane z nami na początku.
Jacek Mysiorek tłumaczył na sesji, że ze względów bezpieczeństwa konieczne było zaplanowanie dodatkowych prac, w tym m.in. budowy przejścia dla pieszych czy montaż słupków, co znacznie zwiększyło koszty.
–Jesteśmy dalej w procesie i chcemy to zadanie w tym roku realizować – zapewniał na wczorajszym posiedzeniu Jacek Mysiorek, członek zarządu powiatu. – Było ustalone tylko ile, jest średnia wartość wykonania metra utwardzenia pobocza drogi i liczba metrów. Po konsultacjach z projektantem, że potrzebne są przejścia przez ulicę, że na zakrętach potrzebne są słupki, by samochody nie rozjeżdżały pobocza, zleciliśmy wykonanie projektu i wyszła taka kwota.
-Jest deklaracja zarządu o chęci wykonania projektu w tym roku i to jest najważniejsze – komentował Sławomir Rutkowski, radny z klubu Koalicji Obywatelskiej. – Jeżeli sprawę bierze w swoje ręce projektant z uprawnieniami to te kwoty ostateczne wychodzą różne. Mogą być większe, mogą być mniejsze. Koszt remontu poznamy wtedy, gdy zostanie rozstrzygnięty przetarg.
-W przetargu może się okazać, że zamówienie będzie miało jeszcze inną kwotę, – mówił Zdzisław Rygiel, przewodniczący RPS. – Może się okazać, że w ramach robót wyjdą jakieś prace dodatkowe i cena będzie jeszcze inna od pierwotnej. Takie sytuacje, to nie jest nic nadzwyczajnego.
Zmiany w ustaleniach z mieszkańcami zostały skrytykowane przez niektórych radnych.
-Jak coś robicie, umawiacie się na coś, obiecujecie mieszkańcom, to to róbcie, nie świecicie potem oczami przed nimi – krytykował radny Damian Maligłówka z Klubu PiS.
–Można się pomylić do 10 procent, a nie o 100 – komentował sytuację Mariusz Malec z Klubu KO. – Można było im powiedzieć, że nie wiadomo ile to będzie kosztowało. A padła kwota, która potem wzrosła dwukrotnie.
Dyskusję zakończył Michał Bodek.
-Jako radni powinniśmy brać przede wszystkim pod uwagę bezpieczeństwo mieszkańców – tonował nastroje radny KO. – Myślę więc, że wszyscy przychylą się do tego, by zrealizować tę inwestycję w zakresie bezpiecznym, nawet jeśli będzie dwukrotnie droższa, a nie tylko by była zrobiona. Odbieram wystąpienie mieszkanki Sowna jakby mieszkańcy chcieli, byśmy zrealizowali inwestycję jak najszybciej, nawet tanim kosztem. Jak zarząd mówi, że zostanie ona zrealizowana w tym roku, to ja zarządowi wierze. Jedynym zagrożeniem, może być finansowanie ze strony gm. Stargard.
Jacek Mysiorek informuje, że Patrycja Gross, wójt gminy Stargard deklarowała, że gmina sfinansuje połowę zadania bez względu na to, jaka będzie jego wartość. Procedura przetargowa ma ruszyć wiosną.
Przedstawiciele powiatu dodają, że w tym roku powiat złoży łącznie wnioski o dofinansowanie 8 inwestycji w 6 gminach.
-Zarzuty, że nic nie robimy są niezasadne – komentuje wypowiedź radnego Maligłówki Jacek Mysiorek.
Fot. starostwo, na zdj. Katarzyna Król
Więcej w nagraniu:


