W sezonie 2024/25 Błękitni mieli szansę awansu do drugiej ligi, w sezonie 2025/26 drżeli o trzecioligowy byt. Skończyło się jednak szczęśliwie.
Nie tak kibice Błękitnych wyobrażali sobie ten sezon. Już dwa pierwsze mecze mogły budzić niepokój, bo okazały się przegrane. Później jednak przyszła seria pięciu wygranych z rzędu i apetyt na ścisłą czołówkę powrócił.
Humory ponownie zaczęły się psuć od remisu z Lechem II Poznań (3:3). Po nim bowiem przyszedł kolejny podział punktów, tym razem z Wikędem Luzino (2:2), a następnie niespodziewana porażka u siebie z Wdą Świecie (1:2) i wyjazdowa przegrana z Zawiszą Bydgoszcz (0:2).
Okazją do odbicia się miał być mecz na własnej murawie z Unią Swarzędz, ale i on nie poszedł po myśli (1:1).
Dopiero Wybrzeże Rewalskie Rewal okazało się gorsze od Błękitnych.
Radość była krótka, bo z Pognią Nowe Skalmierzyce biało-niebiescy stracili dwa punkty (1:1), a z meczu z Notecią Czarnków nie wywieźli ani jednego (1:3).
Smak zwycięstwa Błękitni poczuli w spotkaniu z Tłuchovią Tłuchowo (3:2). Znowu chwilowy.
Od siedemnastej do dwudziestej kolejki piłkarze z Ceglanej nie potrafili wygrać zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, doznając m.in. derbowej porażki z Polskim Cukrem Kluczevią Stargard (0:3).
Coś drgnęło w spotkaniu z Lipnem Stęszew (2:1), bo po nim Błękitni pokonali też Cartusię Kartuzy (3:0).
Światełko w tunelu długo się nie świeciło. Przygasło bowiem z wyjazdową porażką z Pogonią II Szczecin (0:3).
Stargardzka ekipa zaczęła się staczać coraz niżej, aż na ratunek przyszedł wygrany mecz z Wybrzeżem Rewalskim Rewal (3:0). Poprawił on nieco sytuację, ale Błękitni wciąż balansowali nad strefą spadkową. Uratowali się przed nią po wyjazdowym zwycięstwie z Tłuchovią Tłuchowo (4:1).
Ostatnia kolejka mogła jednak jeszcze spowodować, że trzynaste, a nawet dwunaste miejsce nie da im spokoju i będą zależni od innych wyników.
Najpierw korzystne okazały się rozstrzygnięcia w drugiej lidze. Później natomiast stargardzianie wzięli los we własne ręce, a raczej nogi, i wygrywając z Flotą Świnoujście definitywnie oddalili od siebie jakiekolwiek ryzyko spadku.
Zespół, który początkowo był prowadzony przez Jarosława Piskorza, a następnie Mateusza Silewicza, na koniec sezonu 2025/26 zajął dwunaste miejsce z dorobkiem czterdziestu pięciu punktów. Zdobył łącznie pięćdziesiąt sześć bramek, tracąc pięćdziesiąt jeden.
Najwięcej razy do siatki trafili Damian Niedojad-Bednarczyk i Konrad Prawucki – po dziesięć.
– Sezon był słaby pod kątem wynikowym. Do samego końca walczyliśmy o utrzymanie i udało się, choć mogliśmy je sobie zapewnić wcześniej. Na pewno odetchnęliśmy z ulgą, bo nie zasłużyliśmy, żeby spaść – podsumował krótko trener Mateusz Silewicz.


