W sobotę, 6 września, stargardzkie drużyny grające w III lidze stoczyły mecze w ramach 7. kolejki. Polski Cukier Kluczevia podejmował Wybrzeże Rewalskie Rewal, a Błękitni zmierzyli się na wyjeździe z Victorią Września.
Polski Cukier Kluczevia Stargard – Wybrzeże Rewalskie Rewal 0:0.
Wyjściowa jedenastka Kluczevii: Matłoka – Balcewicz, Bil, Baranowski, Sitkowski, Kurzawa, Gawron, Kaczorek, Kalenik, Yefimenko, Marczak.
Sobotni mecz przy ul. Niemcewicza był doskonałą okazją dla Kluczevii, aby podreperować swój punktowy dorobek, bowiem podejmowała niżej notowane w tabeli Wybrzeże Rewalskie Rewal. Już początek jednak pokazał, że goście nie przyjechali do Stargardu łatwo sprzedać skóry. Z pierwszym gwizdkiem to oni zaatakowali, a w 7.minucie groźny strzał na bramkę Przemysława Matłoki oddał Krystian Chromiński.
Podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego szybko ostudzili zapały rywala, odpowiadając dwoma akcjami, po których golkipera Wybrzeża próbowali pokonać Mateusz Kaczorek i Marcin Gawron. W obu przypadkach piłka napotkała na swojej drodze defensorów drużyny gości.
Najlepszą jednak szansę na otworzenie wyniku Kluczevia miała w 15. minucie, ale Michał Marczak uderzył zbyt słabo i piłkę z linii bramkowej wybił jeden z zawodników Wybrzeża.
Niewykorzystana okazja mogła się zemścić na gospodarzach w okolicach 21.minuty. Najpierw przyjezdni wyprowadzili kontrę, którą źle sfinalizował Sebastian Dzikowski. Później z kolei dwukrotnie bezpośredni strzał z rzutu wolnego oddał Nikita Kholodov, ale piłka minęła bramkę Kluczevii.
W 31.minucie z obroną Kluczevii zabawił się Borys Jałoszyński -Sobstyl. Zamiast strzelać, wycofał piłkę do bliżej nieokreślonego adresata i nic z tego nie wyszło.
Stargardzki beniaminek przypomniał o sobie dopiero w 34. minucie. Wiktor Kurzawa szukał szczęścia, aby wpisać się na listę strzelców, ale go nie znalazł.
Pierwsza połowa nie przyniosła zatem bramek, podobnie zresztą jak druga. Była ona ona dość podobna, a bezbramkowy remis odzwierciedlił miejsce obu drużyn w tabeli, czyli w dolnej jej strefie.
W kolejny weekend podopiecznych Krzysztofa Kapuścińskiego czeka wyjazdowe spotkanie z Flotą Świnoujście.
Victoria Września – Błękitni Stargard 1:3 (0:0)
Bramki dla Błękitnych: 51.minuta Ignasiak, 80.min.Fadecki (k), 83.min.Niedojad-Bednarczyk
Skład Błękitnych: Czarnota, Delner, Rezaian, Liśkiewicz (72.min.Jarzębiński), Badowski, Prawucki (60.min.Ładziak), Zaborski (60.min.Niedojad-Bednarczyk), Kowalik, Sanocki (85.min.Maczulski), Ignasiak, Fadecki (85.min.Michalak)
Błękitni Stargard chcieli podtrzymać zwycięską passę, tym bardziej, że grali z beniaminkiem zamykającym ligową tabelę. W pierwszej połowie tego meczu bramki jednak nie padły, choć jak stwierdził w telefonicznej rozmowie trener Jarosław Piskorz, już w niej Błękitni powinni rozstrzygnąć to spotkanie.
– Mieliśmy trzy, jak nie cztery sytuacje, po których powinny paść bramki – powiedział.
Niewykorzystane okazje zemściły się tuż po powrocie z szatni, bo w 47. minucie. Wtedy bowiem na prowadzenie wyszli miejscowi.
Błękitni szybko jednak odpowiedzieli trafieniem na 1:1. W 51. minucie wyrównanie dla biało-niebieskich uzyskał Maciej Ignasiak.
Od tego momentu grę prowadzili Błękitni. Brakowało bramek, ale i one w końcu padły. W 80. minucie rzut karny podyktowany dla podopiecznych Jarosława Piskorza, na gola zamienił Wojciech Fadecki, a kropkę nad „i”, uspokajając jednocześnie trwogę o wynik, w 83. minucie postawił Damian Niedojad-Bednarczyk.
– To był trudny mecz. Straciliśmy bramkę w drugiej połowie po prostej sytuacji, ale dobrze zareagowaliśmy. Prowadziliśmy później grę i strzeliliśmy bramki, które dały nam zwycięstwo – podsumowuje Jarosław Piskorz.
Biało-niebiescy wygrali zatem piąty mecz z rzędu i wskoczyli na podium.
W najbliższą sobotę podejmą Lech II Poznań. Początek meczu o godz. 15.


