Temat kiosku przy ul. Kościuszki ponownie wrócił. O sprawie dyskutowano na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Stargardzie.
Kiosk przy Kościuszki to jeden z niewielu już takich punktów handlowych w Stargardzie i jedyny w tej części miasta. Jego właściciele chcieliby nadal prowadzić w nim działalność. Ale kiosk jest „przytulony” do nowo powstałego obiektu. Inwestor od lat posiada prawomocne warunki zabudowy i rozbudował swój obiekt zgodnie z obowiązującym prawem. Wiele lat nie ruszał z inwestycją, ale w końcu przyszedł na nią czas. I teraz domaga się od miasta usunięcia kiosku.
Miasto przypomina i podkreśla, że kwestia lokalizacji kiosku od dawna budzi wątpliwości formalne.
– Od 17 lat prowadzący tam handel wiedział, że ten obiekt jest samowolą budowlaną, nie uzyskał decyzji o warunkach zabudowy ani pozwolenia na budowę i powinien go przenieść – informowali urzędnicy w październiku ubiegłego roku.
Podobną sytuację miał przed laty punkt Lotto, którego właściciel jednak zalegalizował działalność, przenosząc kiosk w inne miejsce.
Przez wiele lat miasto nie ingerowało w funkcjonowanie kiosku, umożliwiając kioskarzom, małżeństwu ze Stargardu, dalsze prowadzenie tam handlu.
Do sprawy podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej wrócił radny Krzysztof Sosin.
– Ponownie zbierane są podpisy w sprawie tego kiosku – mówił radny Sosin. – On jest tam potrzebny, ludzie kupują w drodze do domów na os. Zachód. Sam z niego korzystam, kupuję prasę. Jaka jest przyszłość tego kiosku, punktu potrzebnego dla ludzi? – pytał.
Historia kiosku przy Kościuszki sięga wielu lat. Obiekt działa tam na podstawie umowy dotyczącej zajęcia pasa drogowego. To oznacza niższe opłaty niż w przypadku standardowej dzierżawy terenu.
– Przedłużamy mu okresowo tę umowę o zajęcie pasa drogowego – odpowiadał na sesji prezydent Stargardu Rafał Zając. – W związku z rozbudową obiektu, do którego przylega, musi jednak zostać przeniesiony w inne miejsce. Właściciel kiosku został wezwany do usunięcia obiektu do 2025 roku, ale tego nie zrobił. Teraz ma umowę do końca 2026 roku.
Jak wyjaśniają urzędnicy, już kilkanaście lat temu za tylną ścianą kiosku zaprojektowano wejście do nowego budynku. Właściciel sąsiedniej nieruchomości posiadał wszystkie wymagane zgody i pozwolenia na realizację swojej inwestycji. Dobiega ona już końca. Mimo to kioskarz nie zdecydował się na przeniesienie swojej działalności, a mieszkańcy wielokrotnie protestowali przeciwko likwidacji punktu.
Miasto deklaruje, że nadal szuka rozwiązania, które pozwoli zachować kiosk w przestrzeni miasta.
– My w szukaniu rozwiązania staramy się właścicieli wspierać – podkreśla Rafał Zając. – Jest kilka możliwych opcji. Aby pozostał w obecnym miejscu, musi być wola obu stron. Jeśli umowa się skończy, właściciel kiosku może przesunąć go o wektor na inną nieruchomość przyległą lub nieco dalej w ciągu ul. Szczecińskiej, blisko przystanku autobusowego. Tam zostały mu wskazane dwie lokalizacje. Będą wiązać się z zajęciem pasa drogowego i tym samym z niższymi opłatami, jak dotychczas. Jak najbardziej możemy nie stracić tego obiektu z przestrzeni miasta. Ale właściciel modernizowanej nieruchomości jest na prawie. Liczę, że scenariusze spotkają się z wolą drugiej strony.
Inwestor od strony Szczecińskiej już zdjął ogrodzenie. Zgodnie z informacją na tablicy koniec prac zaplanowano do końca czerwca.


