W piątkowy wieczór nad jeziorem Miedwie można było poczuć prawdziwie mroczny klimat. Mgła unosząca się nad taflą wody, chłodny wiatr i dziesiątki potworów, wiedźm, duchów i wampirów.
Tak właśnie wyglądało tegoroczne Halloweenowe Morsowanie Miedwian.
Na plaży pojawiła się cała plejada niezwykłych postaci. Były czarownice z miotłami, zombie, diabełki i upiory, a nawet duchy rodem z horrorów. Na szczęście byli tam też pogromcy duchów, którzy unieszkodliwiali co straszniejsze stwory.
Organizatorzy zadbali nie tylko o dobrą zabawę, ale też o oprawę, bo nie zabrakło muzyki, śmiechu i oczywiście tradycyjnego konkursu na najlepiej przebraną parę. Uczestnicy prześcigali się w pomysłowości na przebrania. Stroje były barwne, dopracowane, często wykonane własnoręcznie.
– Wszyscy wyglądacie szałowo – chwalił swoich podopiecznych i gości Sławomir Stańczyk, prezes Miedwian. – Sam miałem pewną wizję charakteryzacji, ale ostatecznie, z powodu braku czasu, ograniczyłem się do maski za parę złotych…
Konkurs na najlepsze przebranie wygrali Joanna Klimczak ze Szczecińsko-Polickiego Klubu Morsy i Kamil Belski, członek klubu Miedwianie (oboje na zdj. niżej).

Po sesji zdjęciowej i prezentacji kostiumów przyszedł czas na to, co morsy lubią najbardziej, czyli wspólną kąpiel w wodach Miedwia. Z pochodniami i okrzykami radości zanurzyli się w chłodnej wodzie.
– Halloweenowa kąpiel to nasza tradycja, łączymy pasję do morsowania z dobrą zabawą i odrobiną szaleństwa – mówią wspólnym głosem Miedwianie. – Co roku przybywa coraz więcej uczestników, a pomysły na przebrania są coraz bardziej kreatywne.
Całe wydarzenie, choć utrzymane w mrocznym klimacie, jak zawsze miało ciepły i radosny charakter. Miedwiańskie stwory nad Miedwiem po raz kolejny udowodniły, że morsowanie to nie tylko sport, ale też sposób na życie z uśmiechem, dystansem i dobrym humorem.




























































