W Agrodolince w Gogolewie odbyło się wyjątkowe wydarzenie łączące tradycję z niesieniem pomocy. Gospodarze zorganizowali festyn z okazji powitania wiosny, którego głównym punktem było symboliczne topienie Marzanny.
Wydarzenie przyciągnęło liczne rodziny z dziećmi, a jego dodatkowym celem była zbiórka środków na leczenie pana Marcina, który po pęknięciu tętniaka w głowie wymaga kosztownej i długotrwałej rehabilitacji.
Podczas kilkugodzinnego festynu do wody trafiło kilka kukieł symbolizujących zimę. Przy okrzykach „Witaj wiosno” najmłodsi uczestnicy z radością żegnali chłodną porę roku, jednocześnie witając nadchodzącą wiosnę. Organizatorzy zadbali o wiele atrakcji inspirowanych życiem na wsi i dawnymi tradycjami. Dzieci mogły m.in. spróbować siania owsa, „wydoić” krowę, przejechać się ciągnikiem czy nakarmić zwierzęta gospodarskie.
Wstęp na wydarzenie miał charakter symboliczny — każdy uczestnik mógł wrzucić dowolną kwotę do puszki. Na miejscu nie zabrakło również kulinarnych atrakcji. Goście mogli skosztować potraw z grilla przygotowanych przez Pracownię Smaków 25 Metrów oraz domowych wypieków serwowanych w kawiarenkce przez Miód Marianowo.
Najważniejszym efektem wydarzenia była jednak pomoc dla potrzebującego. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu uczestników udało się zebrać blisko 7500 zł na leczenie pana Marcina. Jak podkreślił Mariusz Ławniczak, wynik zbiórki to zasługa wspólnego wysiłku i wielkich serc wszystkich obecnych.
Patronat medialny nad wydarzeniem objęło Info Stargard, a cały dochód z festynu został przeznaczony na wsparcie rehabilitacji pana Marcina.
Tutaj znajdziesz link do zrzutki.
Opis zbiórki, którą założyła żona pani Dominika:
Noc 14/15 grudnia 2025 był koszmarem, który na zawsze odmieni życie Marcina i naszej rodziny. Po utracie przytomności, został zabrany do szpitala na Unii Lubelskiej w Szczecinie. Okazało się, że pękł mu tętniak w głowie, o którym nikt z nas nie miał pojęcia… W szpitalu przeszedł 2 operacje, usunięto mu fragment kości. Rokowania lekarzy nie były dobre. Jednak po 2 tygodniach śpiączki farmakologicznej obudził się. Po kolejnych kilku dniach odliczono go od respiratora i oddycha samodzielnie! Zaczął reagować na otoczenie i nawiązuje kontakt, jednak nie porusza nogami, rękoma ani palcami. Jedyną szansą na postanowienie go na nogi jest bardzo długa i kosztowna rehabilitacja na drugim końcu Polski. Już teraz wiemy, że koszty będą olbrzymie. Jednak taka kwota jest poza moim zasięgiem. Dlatego zwracam się do Was o choćby drobną wpłatę. Pomóżcie Marcinowi wrócić do domu, tak aby mógł cieszyć się dalszym życiem.





















