Od wtorku, 2 czerwca, w stargardzkim muzeum podziwiać można nową wystawę czasową opatrzona tytułem „Stargard – miasto, co dobrami się chlubi i z nich słynie”.
Ekspozycja, do której wchodzi się jedną bramą, a wychodzi drugą, będzie prezentowana w stargardzkim muzeum przez 3 lata. Najbardziej zaskakującym eksponatem, który można tam podziwiać, a nawet wejść do środka, jest ładownia kogi, historycznego, średniowiecznego żaglowca hanzeatyckiego. Jej twórca, Marcin Burdziej, budował ją wiele tygodni. Ma 10 metrów długości.
-Średniej wielkości kogi miały 20 m długości – mówi Burdziej.
W środku zadbano o najmniejsze szczegóły. W jednym z koszyków są nawet wysuszone szproty, a w innych m.in. orzechy, przyprawy, którymi wówczas handlowano.
W innej sali wystawowej są kupieckie kramy z suknem, warsztaty odlewnika grapenów, czyli kociołków z brązu, a także konwisarza, ludwisarza czy mosiężnika. Na wystawie można też znaleźć ważne mapy oraz dokumenty, w tym dokument pokoju stralsundzkiego z 1370 roku, który określał warunki rekompensat dla miast Hanzy, które poniosły straty w wojnie z królem Danii. Jest ponadto dokument z 1491 r. w którym wszyscy najważniejsi rycerze, urzędnicy i przedstawiciele miast pomorskich, poświadczają wiano, posag i rentę Anny Jagiellonki, żony Bogusława X i polskiej królewny. Jest na nim pieczęć średniowieczna Stargardu.
W jednej z gablot można zobaczyć kalendarz wydarzeń dziennych na papierze czerpanym, opracowany przez Davida Herlitza, słynnego stargardzkiego architekta.
Zobacz zdjęcia! Więcej o wystawie w nagraniu z konferencji prasowej. Link jest tutaj
W przygotowaniu materiał filmowy.




















































