Mimo nierównej formy, jaką prezentują podopieczni Marka Popiołka, w meczu z ostatnią drużyną tabeli sensacji nie było. Pewne zwycięstwo odniosła Spójnia.
Żubry Abakus Okna Białystok – PGE Spójnia Stargard 69:104 (20:27, 20:21, 15:27, 14:29)
Żubry: Haynes-Jones 13, Douglas 13, Tyszka 12, Klawa 11, Itrich 10, Karpik 8, Kutta 1, Proczek 1, Szpakowski 0, Jakubiec 0, Kowalenko 0, Didier-Urbaniak 0
Spójnia: Kikowski 19, Karolak 17, Czerlonko 15, Szmit 15, Ray 10, Gromovs 9, Rajewicz 8, Mokros 8, Kopycki 3, Jęch 0
Oprócz pięciu minut pierwszej kwarty, pozostała jego część miała jednostronny charakter. Spójnia notowała fragmenty, w których zdobywała nawet po dziesięć punktów z rzędu. Do długiej przerwy Żubry starały się jeszcze nie dopuścić, aby ich strata miała dwójkę z przodu, ale po zmianie stron, zwłaszcza od końca trzeciej kwarty dystans na korzyść stargardzkiej ekipy systematycznie rósł. W ostatecznym rozrachunku podopieczni Marka Popiołka nie dość, że przekroczyli sto punktów, to na dodatek pewnie zwyciężyli różnicą trzydziestu pięciu oczek.
W szeregach biało-bordowych nie było jednego lidera. Pięciu zawodników zdobyło dwucyfrówki. Z obecnych na parkiecie dziesięciu zawodników jedynie Arkadiusz Jęch nie wpisał się na listę strzelców, ale też i nie oddał żadnego rzutu.
Wysoka wygrana z pewnością cieszy, ale w ligowej tabeli nie zmienia zbytnio sytuacji Spójni. Po dwudziestu dwóch meczach stargardzki zespół ma trzydzieści pięć punktów i do liderującego SKS Fulimpex Starogard Gdański, który ma na koncie jedno spotkanie więcej, traci cztery oczka.
W najbliższą sobotę podopieczni Marka Popiołka podejmą Enea Basket Poznań. W pierwszej rundzie przegrali z tą drużyną 73:79. Początek meczu o godz.15.
fot. FB Spójnia Stargard


