Wczoraj w Stargardzie odbyła się manifestacja przeciwko wojnie, zorganizowana przez stowarzyszenie Łączy nas Stargard. Wydarzenie rozpoczęło się od odśpiewania hymnu narodowego, a skończyła „Rotą”.
Frekwencja była niewielka, a wśród uczestników dominowali przedstawiciele lokalnych struktur Konfederacji.
W gronie mówców znaleźli się m.in. Krzysztof Kozłowski – radny z klubu PiS i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Stargardzie.
– Z każdym dniem próbuje się nas oswoić z wojną – mówił. – Kilka lat temu, gdy konflikt wybuchł, na protestach były tysiące osób. Dziś jest nas znacznie mniej.
Iwona Wawruszczak, liderka Konfederacji Stargard, podkreślała, że uczestnicy nie chcą angażowania Polski w konflikt:
– Nie pozwolimy wciągnąć się w tę dziwną wojnę. Nie chcemy tracić naszych ojców, mężów, braci i synów. Brakuje działań na rzecz pokoju – zaznaczyła.
Do jej słów nawiązał Tomasz Polański z Konfederacji Nowa Nadzieja:
– Niektórzy chcą naszymi rękoma wbijać Putina w ziemię. Wkrótce każdy mężczyzna może dostać wezwanie na szkolenie, a potem… kto wie, co dalej – mówił.
Podczas wystąpień wielokrotnie powtarzano, że „to nie nasza wojna”, lecz „wojna globalistów i wojna o surowce”. Mówcy apelowali, by skupić się na problemach krajowych, walce o lepsze płace i przyszłość dla polskich rodzin.
Po wydarzeniu w sieci pojawiły się liczne komentarze. Część mieszkańców oraz lokalnych polityków skrytykowała manifestację.
– Organizatorami byli działacze Konfederacji; patrząc na frekwencję, widać, że mieszkańcy nie ulegają rosyjskiej narracji – napisała Zofia Ławrynowicz, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Stargardzie.
Radna Monika Kirschenstein skomentowała krótko: „Straszne!”.
Wśród komentarzy internautów pojawiały się także słowa: „Wstyd!” i „Pisowscy patrioci”.
Relacja filmowa z sobotniej pikiety w nagraniu:


