Za nami kolejna seria spotkań w wykonaniu stargardzkich trzecioligowców. Cenne zwycięstwo zanotował Polski Cukier Kluczevia, pokonując u siebie Tłuchowię Tłuchowo. Wygrać powinni też Błękitni, którzy prowadzili na wyjeździe z Wikęd Luzino, ale ostatecznie zremisowali.
Polski Cukier Kluczevia Stargard – Tłuchovia Tłuchowo 3:0 (1:0)
Bramki: 24. min. Gawron (k), 47. min. Yefimenko, 86. min. Da Silva
Wyjściowy skład Kluczevii: Matłocha – Pach (70. min. Markovic), Baranowski, Balcewicz, Sitkowski, Kurzawa (46. min. Jesionowski), Kaczorek, Bartoszński, Gawron (70. min. Marczak), Bąk (65. min. Da Silva), Yefimenko (80. min. Bil)
Sytuacja Kluczevii po ośmiu kolejkach nie była zbyt optymistyczna. Stargardzki beniaminek miał na koncie zaledwie sześć punktów i znajdował się tuż nad strefą spadkową.
Z początkiem rozgrywek wydawało się, że klub odrobił lekcję po historycznym awansie do trzeciej ligi w sezonie 2021/22. Wówczas, przypomnijmy, jako beniaminek nie zdołał się utrzymać i szybko wrócił szczebel niżej.
Tym razem Kluczevia wystartowała obiecująco. Zremisowała u siebie na inaugurację z Unią Swarzędz, a następnie wygrała na wyjeździe z Polonią Środa Wielkopolska. Później było jednak gorzej. O ile porażki z Błękitnymi II Stargard, Lechem II Poznań, Zawiszą Bydgoszcz, czy Flotą Świnoujście można było przewidzieć, o tyle remisy, na dodatek na własnej murawie, z Wdą Świecie i Wybrzeżem Rewalskim Rewal stanowiły straty cennych punktów w perspektywie walki o bezpieczne miejsce w tabeli.
Sobotni mecz z Tłuchovią Tłuchowo należał do kolejnych, w których podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego powinni zapisać komplet oczek. Tym razem nie zawiedli.
Stargardzki beniaminek otworzył wynik w 24. minucie, po bramce zdobytej z rzutu karnego przez Marcina Gawrona. Z tą skromną, ale jednak zaliczką, schodził do szatni na długą przerwę.
Po zmianie stron, gwizdek sędziego głównego dobrze nie ucichł, a Kluczevia prowadziła już 2:0. Tym razem, w 47. minucie, pięknym strzałem z dystansu na listę strzelców wpisał się Dmytro Yefimenko.
To była już satysfakcjonująca zaliczka, ale w piłce nożnej często okazująca się jako zdradliwa.
Podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego nie spoczęli jednak na laurach, kontrolowali przebieg gry, a w końcówce postawili kropkę nad „i”. Ostateczny wynik na 3:0, w 88. minucie, ustalił Rian da Silva Melo.
Tym sposobem Kluczevia przełamała swoją niemoc i dopisała do swojego konta komplet punktów. W dolnej strefie tabeli nadal jest jednak duży ścisk i aby nieco się od niej oddalić, stargardzki beniaminek potrzebuje kolejnych wygranych.
– Wynik zasłużony. Czekaliśmy zresztą na niego długo. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji. Już pierwsza minuta, w której mieliśmy bramkową okazję, dawała dobry prognostyk na ten mecz. Widać przede wszystkim zwyżkową formę, z czego się niezmiernie cieszę – podsumował występ swoich podopiecznych trener Krzysztof Kapuściński.
W najbliższą sobotę Kluczevia zagra na wyjeździe z Notecią Czarnków.
Wikęd Luzino – Błękitni Stargard 2:2 (1:2)
Bramki dla Błękitnych: 12., 18. min. Niedojad-Bednarczyk
Skład Błękitnych: Czarnota – Delner, Rezaeian, Liśkiewicz, Badowski, Niedojad-Bednarczyk, Prawucki (62. min. Ładziak), Kowalik, Sanocki (57. min. Maczulski), Ignasiak, Fadecki
Po ambitnej gonitwie i uratowanym remisie z Lechem II Poznań, w niedzielę Błękitni udali się do Luzina na mecz z miejscowym Wikędem. Do pewnego momentu wszystko szło zgodnie z planem. W 12. minucie prowadzenie biało-niebieskim dał Damian Niedojad-Bednarczyk, a w 18. minucie ten sam zawodnik podwyższył na 2:0.
Kiedy wydawało się, że mecz w pełni jest kontrolowany przez stargardzką ekipę, tuż przed zejściem do szatni na przerwę gospodarze zdobyli bramkę kontaktową.
Po zmianie stron Błękitni nadal mieli optyczną przewagę na boisku, ale brakowało kolejnego ciosu w postaci gola. Najbliżej jego zdobycia byli Krystian Sanocki i Maciej Ignasiak, ale trafili w poprzeczkę.
Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 70. minucie. Sędzia główny podyktował wówczas rzut karny dla miejscowych, a ci go wykorzystali.
Tak, jak tydzień temu Błękitni odrobili dwubramkową stratę w spotkaniu z rezerwami Lecha Poznań i doprowadzili do remisu, tak tym razem dokonał tego Wikęd w potyczce z Błękitnymi.
– Pierwsza połowa była zdecydowanie dla nas i w niej powinniśmy zamknąć ten mecz. Zamiast jednak jeszcze podwyższyć prowadzenie, dostaliśmy bramkę do szatni. W drugiej połowie nadal kontrolowaliśmy grę, ale popełniliśmy błąd, rywal strzelił karnego i zamiast trzech punktów, dopisujemy jeden – podsumował mecz trener Jarosław Piskorz.
W najbliższą sobotę biało-niebiescy podejmą Wdę Świecie. Początek meczu o godz.15.
Fot. Kluczevia/fejsbuk


