Mimo, że 13. września wypadł w sobotę i tak okazał się pechowy dla jednej ze stargardzkich drużyn grających w trzeciej lidze. Błękitni uratowali remis u siebie, ale Kluczevia, mimo prowadzenia, przegrała na wyjeździe.
Błękitni Stargard – Lech II Poznań 3:3 (0:1)
Bramki dla Błękitnych: 51. min. Ignasiak, 78., 88. min. Fadecki
Skład Błękitnych: Czarnota – Rezaeian, Liśkiewicz, Badowski, Niedojad-Bednarczyk (65. min. Ładziak), Prawucki, Kowalik (79. min. Ogielski), Sanocki (65. min. Jarzębiński), Ignasiak (65. min. Zaborski), Fadecki
Przez kwadrans żadna z drużyn nie była w stanie przejąć inicjatywy. Pierwszą groźną akcję przeprowadziły rezerwy Lecha. W 17. minucie Jakub Antczak uderzył na bramkę Oskara Czarnoty, ale ten wybronił lecącą do bramki piłkę. Dobijać próbował jeszcze Bartłomiej Barański, jednak niecelnie.
Rezerwy Lecha dopięły swego w 23. minucie, kiedy po rzucie rożnym, piłkę strzałem z główki do siatki skierował Maciej Wichtowski.
Stargardzka drużyna mogła, a nawet powinna odrobić straty w 36. minucie. Damian Niedojad-Bednarczyk idealnie podał do Krystiana Sanockiego, ale ten przestrzelił.
W odpowiedzi goście przeprowadzili kontrę. Patryk Palat zamiast podać do jego z dwóch lepiej ustawionych kolegów, spazerował i sam uderzył. Na postrunku był jednak Oskar Czarnota.
W samej końcówce pierwszej połowy podopieczni Jarosława Piskorza przeprowadzili jeszcze zmasowany atak, gdzie strzały oddali kolejno Konrad Prawucki, Damian Niedojad-Bednarczyk i Maciej Badowski. Każdy z nich został jednak zablokowany przez defensywę Lecha.
Po zmianie stron przyjezdni szybko podwyższyli prowadzenie. W 49. minucie, podczas zamieszania pod bramką Oskara Czarnoty, piłka, przy niefortunnym wybiciu trafiła w nogę Wojciecha Szymczaka i znalazła się między słupkami.
Błękitni nawiązali kontakt w 51. minucie. Akcję skutecznie zakończył Maciej Ignasiak, pięknym strzałem „nożycami”.
Stargardzka drużyna, zamiast pójść za ciosem, w 66. minucie straciła bramkę na 1:3. Szybką akcję Lecha sfinalizował Patryk Palat, rekompensującym tym samym wczesniejszą wpadkę.
Wydawało się, że podopieczni Jarosława Piskorza nie zdołają się już podnieść, ale nic bardziej mylnego. Ekipa z Ceglanej pokazała charakter i walczyła do samego końca. Efekty przyszły między 78., a 88. minutą. Do siatki rywala dwukrotnie trafił Wojciech Fadecki, doprowadzając do remisu.
Co więcej, w doliczonym czasie gry podopieczni Jarosława Piskorza mieli ochotę, a nawet okazje, aby rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Tym bardziej, że kończyli go z przewagą jednego zawodnika po tym, jak drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę ujrzał Tymoteusz Gmur. Ostatecznie jednak bramki już nie padły i nastąpił podział punktów przy stanie 3:3.
Kosztowało to spadek Błękitnych w ligowej tabeli, z 2., na 5. miejsce. Za tydzień w niedzielę, czyli 21. września, biało-niebiescy zmierzą się na wyjeździe z Wikęd Luzino.
Flota Świnoujście – Polski Cukier Kluczevia Stargard 2:1 (0:1)
Bramka dla Kluczevii: 41. min. Kalenik
Wyjściowa jedenastka Kluczevii: Matłoka – Pach, Baranowski, Balcewicz, Sitkowski, Karzawa, Kaczorek, Bartoszyński, Kalenik, Bąk, Yefimenko
Przełamania wciąż szuka stargardzki beniaminek trzeciej ligi, czyli Kluczevia. Tydzień temu podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego zremisowali po bezbarwnym meczu z Wybrzeżem Rewalskim Rewal, a teraz nie dopisali do swojego konta nawet jednego punktu. Do przerwy wszystko szło zgodnie z planem, bo Kluczevia prowadziła na wyjeździe z Flotą Świnoujście 1:0. W 41. minucie rzut karny na bramkę zamienił Oskar Kalenik.
Po zmianie stron przewaga optyczna nadal była po stronie stargardzkiej drużyny, ale w 55. minucie gol samobójczy popsuł nastroje.
Co gorsza, w 83. minucie Flota, tym razem już sama trafiła do siatki, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego cały czas balansują nad strefą spadkową, przy czym Noteć Czarnków i Wybrzeże Rewalskie Rewal mają po jednym meczu zaległym.
W najbliższą sobotę Kluczevia podejmie przedostatnią w tabeli Tłuchowię Tłuchowo.


