Do naszej redakcji dotarły skargi na szpitalne jedzenie. Zastępca dyrektora szpitala w Stargardzie zapewnia, że diety przygotowywane są przez personel kuchni na podstawie zaleceń lekarskich – odpowiednio dla każdej grupy pacjentów.
-Przebywając u rodziny w Stargardzie zachorowała córka i trafiła do szpitala w Stargardzie – opowiada Czytelniczka. – Gdy zobaczyłam co dają dzieciom na śniadanie oniemiałam. Na talerzu dwie najgorszej jakości kromki chleba tostowego, kawałek masła i dwa plasterki wędliny. Zero owocu, kawałka pomidora czy ogórka. Córka nie chciała tego jeść.
O komentarz poprosiliśmy dyrekcję Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Stargardzie.
– W SPWZOZ w Stargardzie diety opracowywane są przez dietetyków zatrudnionych w szpitalu – odpowiada Rafał Dziubek, zastępca dyrektora szpitala. – Przy planowaniu jadłospisów przestrzegane są wytyczne narzucone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH w Warszawie, uwzględniające normy żywienia. Diety przygotowywane są przez personel kuchni szpitalnej na podstawie zaleceń lekarskich odpowiednio dla każdej grupy pacjentów. Produkty dostarczane przez dostawców wyłonionych w drodze przetargu są sprawdzane pod względem jakości, świeżości i zawartości składników typu: skład produktów mięsnych, pieczywa, nabiału. Jadłospisy planowane są z wyprzedzeniem – jest jadłospis dekadowy, uwzględniając następujące aspekty: różnorodność potraw, jakość produktów, świeżość, sezonowość produktów, co wpływa na wartości odżywcze gotowych potraw.
Do każdego posiłku, jak zapewnia dyrektor, są podawane porcje świeżych warzyw lub owoców.
-Nie zawsze – mówi Czytelniczka, przesyłając nam zdjęcie jednego ze śniadań, które podano jej córce podczas pobytu w stargardzkim szpitalu (zdj. niżej).
Fot. na górze z prawej: jedno ze śniadań na diecie po wycięciu wyrostka robaczkowego. Naszym zdaniem było całkiem ok.


