Rada Gminy Kobylanka podjęła wczoraj uchwałę o przystąpieniu do opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla części obrębu Kunowo. Decyzja ta oznacza powrót do dyskusji o możliwej budowie czterech turbin wiatrowych, ale nie przesądza o posadowieniu w Kunowie wiatraków.
Temat budowy wiatraków budzi emocje wśród mieszkańców Kunowa już od dłuższego czasu. Od kilku tygodni wieś obwieszona jest plakatami wyrażającymi sprzeciw części lokalnej społeczności.
– Nie chcemy tu żadnych wiatraków! – mówiła nam jedna z mieszkanek podczas naszej wizyty w lutym w Kunowie. – Szkodzą zdrowiu i robią hałas. Po co nam one? Zyskają tylko właściciele działek, a my co?
– Ja nie mam nic przeciwko – usłyszeliśmy od innego mieszkańca Kunowa. – Trzeba sięgać po naturalne zasoby energii. Poza tym to korzyści dla gminy, wpływy z podatków. Nie ma dowodów na to, że wiatraki szkodzą zdrowiu.
Cztery turbiny
Inwestor, firma PAD RES, który planuje w Kunowie realizację projektu, pojawił się w gminie półtora roku temu. Poinformował włodarzy Kobylanki o swoich planach. Chce w pobliżu Kunowa, po obu stronach obwodnicy, postawić wieże wysokie na 207,5 metra wysokości o mocy 4,5 – 6 MW.
Inwestycja od miesięcy budzi emocje i dzieli mieszkańców Kunowa. Władze gminy Kobylanka od początku podkreślają, że kluczowa jest opinia mieszkańców.
W kwietniu ub. r. odbyło się pierwsze spotkanie inwestora z mieszkańcami Kunowa. Uczestniczyło w nim około 50 osób. Wówczas dominowały głosy sprzeciwu. Mieszkańcy wyrażali obawy dotyczące potencjalnego wpływu turbin na środowisko naturalne i na ich zdrowie. Po tym spotkaniu temat na pewien czas ucichł. Jednak powrócił na początku tego roku.
W styczniu inwestor poinformował władze gminy, że zamierza ponownie przekonywać mieszkańców do inwestycji. Gmina zdecydowała, że dalsze działania będą uzależnione od uzyskania zgody większości mieszkańców – co najmniej połowy osób ze spisu wyborców plus jednej osoby. W Kunowie jest ok. 350 osób uprawnionych do głosowania.
Do grudnia ubiegłego roku urząd nie podejmował działań w tej sprawie. Inwestor prowadził zbiórkę podpisów. Do urzędu wpłynęło 189 zgód na budowę wiatraków. Po weryfikacji okazało się, że część podpisów należała do osób, które nie figurują w spisie wyborców.
– W styczniu dokonałam weryfikacji – mówiła wczoraj na sesji Rady Gminy Kobylanka Julita Pilecka, wójt gminy. – Okazało się, że część zgód musiała być odrzucona, bo się okazało, że osoby, które złożyły podpisy, nie znajdują się w naszym spisie wyborców. Pozostało więc 177 podpisów „za”.
Równolegle do urzędu wpłynęła lista przeciwników inwestycji. Początkowo zawierała ponad 90 podpisów, jednak po weryfikacji ze spisem wyborców ich liczba zmniejszyła się do 49.
– Rozumiem, że część osób jest wiatrakom przeciwna – komentuje wójt Pilecka. – Ale w tej sytuacji, skala zgód była dużo wyższa niż głosów sprzeciwu. W związku z tym urząd zdecydował się przygotować projekt uchwały o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
W lutym br. odbyło się w Kunowie kolejne zebranie wiejskie, w którym uczestniczyło ponad 60 osób. Spotkanie miało burzliwy przebieg. Radni wraz z wójt zdecydowali się wówczas wstrzymać procedowanie uchwały, aby dać mieszkańcom czas na refleksję.
Protesty mieszkańców
W tym czasie przeciwnicy inwestycji prowadzili działania informacyjne; do skrzynek trafiały ulotki zachęcające do wycofywania zgód, a w miejscowości pojawiły się transparenty z hasłem „Stop wiatrakom w Kunowie!!!”. Część mieszkańców faktycznie wycofała swoje wcześniejsze deklaracje. Ostatecznie cofnięto osiem zgód.
Podczas wczorajszej sesji radni podkreślali, że decyzja o rozpoczęciu procedury opiera się na wcześniejszym stanowisku mieszkańców.
– Uznaliśmy, że kluczowe znaczenie będzie miało stanowisko mieszkańców – mówiła przewodnicząca Rady Gminy Kobylanka Urszula Gierałtowska. – I to stanowisko w postaci tych zgód zostało przedstawione. W momencie rozpoczynania procedury, większość mieszkańców wyrażała zgodę na wiatraki. Przesłanki, które zakładaliśmy zostały spełnione.
Do urzędu wpłynął również jeden formalny sprzeciw wobec inwestycji. W ostatnich dniach pojawiły się też nowe głosy krytyczne, w tym informacje o rzekomej, kolejnej liście z 190 podpisami przeciwników wiatraków.
– Nie otrzymaliśmy żadnej listy i nie mieliśmy żadnej wiedzy na ten temat, podważam to – zapewniała wczoraj na sesji wójt Pilecka. – Dziwne, że sprawa nagle wypłynęła w poniedziałek. Dostałam w czwartek pismo, w którym jest stwierdzenie, że była lista ze 190 podpisami sprzeciwu i ja rzekomo deklarowałam, że nie będę przyjmować żadnych innych list. To absolutna bzdura. Nigdy takiej deklaracji nie składałam i taka lista do nas nie dotarła.
Procedura planistyczna toczy się z udziałem społeczeństwa, będzie etap składania wniosków. Trzeba tej sprawy pilnować, jeśli ktoś jest zainteresowany
Julita Pilecka
wójt Kobylanki
Przed czwartkową sesją pojawiły się także wnioski o wycofanie uchwały z porządku obrad, jednak jak podkreślali radni, nie ma formalnej procedury umożliwiającej mieszkańcom takie działanie na tym etapie.
– Czas na sprzeciwy był wcześniej – mówi Andrzej Świąder, wiceprzewodniczący rady. – Nie ma takiego trybu, by mieszkańcy wnioskowali o wycofanie projektu z porządku obrad. Jest procedura, która dopuszcza udział mieszkańców, ale trzeba trzymać rękę na pulsie i składać wnioski w odpowiednim momencie. Jeszcze będzie na to czas.
Władze gminy podkreślają, że podjęta wczoraj uchwała nie oznacza zgody na stawianie turbin, a jedynie rozpoczyna procedurę planistyczną.
– To długa procedura, którą dopiero wszczynamy i nikomu nie zamykamy drogi – zaznacza przewodnicząca Gierałtowska. – Nasza dzisiejsza decyzja nie jest jednoznaczna z tym, że te wiatraki w ogóle na tym terenie powstaną. My dopiero zaczynamy procedurę.
Ostatecznie za przystąpieniem do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego dla obrębu Kunowo głosowało 11 radnych, od głosu wstrzymała się radna Alicja Ordon.
Jak podkreślają radni i włodarze Kobylanki, to jedynie zainicjowanie procedury. Na każdym jej etapie mieszkańcy mają możliwość uczestniczenia w niej poprzez składanie wniosków i uwag – jak to się dzieje przy każdym uchwalanym planie zagospodarowania przestrzennego.
-Wbrew krążącym plotkom żadne ostateczne decyzje nie zapadły – podkreśla Andrzej Świąder. – Jednak mieszkańcy muszą brać czynny udział w tej procedurze.


