Mieszkańcy ul. Sadowej nie są zadowoleni z rozwiązań, jakie przyjęto podczas przebudowy ich drogi. Dziś na sesji radni powiatowi rozpatrywali skargę dotyczącą drzewa, które częściowo znajduje się w pasie drogowym i na terenie prywatnym.
Najwięcej kontrowersji budzą odcinki, na których dochodzi do zwężenia jezdni. To efekt pozostawienia w pasie drogowym starego słupa energetycznego. W innym miejscu mniejsze zwężenie jest w związku z rosnącym drzewem. Zdaniem mieszkańców, takie zwężenia utrudniają mijanie się samochodów, a w przypadku karetek, straży pożarnej czy śmieciarek może oznaczać kłopotliwe manewry i ryzyko kolizji.
– Nie prosimy o nic ponad zdrowy rozsądek – napisali w liście do redakcji stargardzianie z ul. Sadowej.
Inwestycja na ul. Sadowej rozpoczęła się w czerwcu 2024 roku i pochłonęła blisko 8 mln zł, z czego prawie połowę stanowiło dofinansowanie. Ponad 3,5 mln zł dołożyło do niej miasto. Mimo skali przedsięwzięcia część mieszkańców nie kryje rozczarowania.
– Po latach czekania otrzymaliśmy inwestycję, która w obecnym kształcie może stać się wąskim gardłem – skarżą się.
Swoje zastrzeżenia zgłaszali również przedsiębiorcy działający przy Sadowej.
– Czy ta ulica spełnia warunki hasła „Stargard przyjazny biznesowi”? – pytali.
Rzecznik prezydenta miasta Piotr Styczewski podkreśla, że samorząd współfinansował przebudowę, ale nie ma wpływu na projekt i realizację inwestycji.
Skarga, która trafiła do starostwa dotyczy drzewa.
– Już w 2023 r. zostało ono zakwalifikowane do wycinki z uwagi na postępujące próchnienie pnia, co stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz pieszych – napisał w skardze do Rady Powiatu Stargardzkiego mieszkaniec.
Dziś na sesji Rady Powiatu Stargardzkiego była rozpatrywana petycja mieszkańców ul. Sadowej. Wcześniej na posiedzeniu komisji skarg, wniosków i petycji byli obecni skarżący oraz przedstawiciele Zarządu Dróg Powiatowych; dyrektor Zbigniewa Sowa i Wiesław Bączkowski, kierownik sekcji służby drogowej.
– Skarżący przyznał na posiedzeniu komisji, że błędnie zinterpretował znak wykonany sprayem na drzewie, nigdy nie było ono przeznaczone do wycinki – wyjaśniał dziś Mariusz Nosal, przewodniczący komisji. – Jemu to drzewo zasłania wyjazd z posesji. Zaproponowano mu zamontowanie po drugiej stronie drogi lustra drogowego i on na to przystał.
Dziś RPS uznała skargę mieszkańców za bezzasadną. W uzasadnieniu decyzji można przeczytać, że Zarząd Dróg Powiatowych wcześniej uzyskał ekspertyzę dendrologiczną związaną z drzewem. Zgodnie z nią dąb szypułkowy z Sadowej nie kwalifikuje się do wycinki.
– Z ekspertyzy wynika, że drzewo ma wysoką wartość przyrodniczą – czytamy. – Zarekomendowano bezwzględne utrzymanie egzemplarza na stanowisku, przy jednoczesnym wdrożeniu działań pielęgnacyjnych w koronie, monitoring stanu drzewa. Jego zachowanie przyniesie wymierne korzyści ekosystemowe m.in. retencję wody opadowej, sekwestracje dwutlenku węgla, poprawę mikroklimatu i utrzymanie siedliska dla ptaków.
Jak wyjaśniał dziś przewodniczący RPS Zdzisław Rygiel, o wycinkę drzewa mogliby wystąpić współwłaściciele działki, na której częściowo rośnie. Jednak po śmierci jednego z nich, nie jest dotąd przeprowadzone postępowanie spadkowe. Ale nawet gdyby ta sprawa była uregulowana, wniosek o wycinkę musiałby uzyskać zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Z taką opinią dendrologiczną, nie miałby szans na pozytywne rozpatrzenie.
Jak zapewnia Zarząd Dróg Powiatowych, przebudowa ulicy Sadowej z pozostawieniem drzewa w pasie drogowym nie stanowi zagrożenia bezpieczeństwa.
–W trakcie prac budowlanych projektant wprowadził do projektu szykany, które są środkiem spowolnienia ruchu polegającym na zwężeniu pasa ruchu pojazdów oraz odgięciu ich toru jazdy – informował radnych ZDP. – Zaprojektowane szykany stosuje się na drogach lokalnych i dojazdowych zgodnie z wytycznymi krajowej rady bezpieczeństwa ruchu drogowego, projektując na odcinku bezpośrednio przyległym do przedmiotowego drzewa. Element spowolnienia ruchu pojazdów jednocześnie zabezpiecza wymaganą skrajnią pasa ruchu pojazdów oraz zapewnia właściwy poziom bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników ruchu.
Odnośnie pozostawionej latarni, która zwęża światło jezdni do 3,5 metra, zdaniem radnych, którzy zabierali głos w sprawie, to zwężenie także jest spowalniaczem ruchu.
– To nie jest droga tranzytowa lecz osiedlowa – komentuje Zdzisław Rygiel, przewodniczący RPS. – Tam jest dużo dzieci, które bawią się na ulicy. Powinno być bezpiecznie. Na jezdni parkowane są samochody. One też spowalniają ruch i to nikomu nie przeszkadza.
Skarga mieszkańców została dziś jednogłośnie uznana za bezzasadną.
Na ul. Sadowej ma obowiązywać ograniczenie prędkości do 30 km/h. Na jezdni mają też być montowane progi zwalniające.


