Po inauguracyjnym falstarcie, stargardzka Spójnia weszła na właściwe tory. Najpierw wygrała u siebie, a teraz na wyjeździe.
ŁKS Coolpack Łódź – PGE Spójnia Stargard 81:83 (19:24, 23:21, 24:18, 15:20)
Spójnia: Czarlonko 24, Gromovs 15, Ray 14, Jęch 14, Rajewicz 9, Szmit 7, Kopycki 0, Hensler 0
Spójnia dobrze weszła w ten mecz, zdobywając 5 oczek z rzędu. Gospodarze zaczęli punktowanie dopiero po ponad 2 minutach gry, ale z czasem przejęli inicjatywę na parkiecie i po 6 minutach to oni prowadzili 13:12.
Wtedy do głosu wrócili biało-bordowi. Najpierw za „3” trafił Wojciech Czerlonko, a po nim strzelecki popis dał Illja Gromovs. Spójnia dzięki tej serii odskoczyła na 9 punktów, ale nie zdołała długo utrzymać takiej przewagi, bo na zakończenie pierwszej kwarty dystans zmalał do 5 oczek.
W drugiej odsłonie stargardzka ekipa ponownie zaczęła się oddalać. Po zaledwie 2 minutach jej prowadzenie było dwucyfrowe i wynosiło 33:22.
I tym razem podopieczni Marka Popiołka nie potrafili utrzymać równej gry. ŁKS stopniowo odrabiał straty i do szatni schodził mając na minusie zaledwie 3 punkty.
Co więcej, po powrocie z długiej przerwy miejscowi nadal byli skuteczniejsi od Spójni, a to pozwoliło im wypracować prowadzenie, sięgające w najlepszym momencie 7 oczek.
Czwarta kwarta zapowiadała zatem emocje i tak też było. Na niespełna 2 minuty przed końcem meczu na tablicy pojawił się remis, 78:78.
Po chwili zrobiło się 81:78 dla stargardzkiego zespołu.
Gospodarze chcąc szybko odrobić straty poszli w kierunku rzutów za „3”, ale te okazały się niecelne.
Spójnia wykorzystała jeszcze dwa osobiste, a ŁKS, mimo że w końcu trafił z linii 6,75 m., nie miał już czasu, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Podopieczni Marka Popiołka wracają na własny parkiet, gdzie w piątek podejmą ekipę Weegree AZS Politechnika Opolska. Początek meczu o godz.19.
Fot.FB Spójnia


