Pierwsza kwarta sobotniego spotkania zapowiadała wyrównaną walkę. Gra toczyła się punkt za punkt, z lekkim wskazaniem na GKS, który do 9. minuty był krok przed rywalem. Końcówka należała jednak do stargardzkiej ekipy. Najpierw Ilja Gromovs zaprezentował efektowny wsad, a następnie za „3” trafił Jalen Ray. Spójnia dzięki temu wyszła na prowadzenie 24:21.
Z początkiem drugiej odsłony miejscowi odrobili straty, a kolejne fragmenty toczyły się pod znakiem wzajemnej wymiany ciosów. Przez pewien czas Spójnia była na prowadzeniu, a później GKS. I to gospodarze ostatecznie schodzili na długą przerwę w nieco lepszych nastrojach, bo mając przewagę jednego punktu.
W trzeciej kwarcie zaczęła się zarysowywać dominacja Spójni. Była ona jednak przeplatana gorszymi fragmentami, w trakcie których GKS odrabiał straty. Od 5. minuty podopieczni Marka Popiołka nie pozwolili już rywalom za bardzo się zbliżyć. Co więcej, z każdą kolejną akcją powiększali dystans, który przed ostatnią odsłoną sięgnął poziomu 11 oczek (66:55).
Spójnia pilnowała już wyniku, nie popełniała błędów i nie notowała przestojów, dzięki czemu zapewniła sobie trzecie zwycięstwo z rzędu.
Teraz biało-bordowi wracają na własny parkiet. W sobotę podejmą zespół Solvera Sokół Łańcut. Początek o godz. 15.
Fot. FB Spójnia
"Postaw nam kawę i dodaj energii do dalszego tworzenia" 🚀