W świecie sztuki istnieją twórcy, którzy swoją drogę odnajdują wcześnie oraz tacy, których pasja dojrzewa z czasem. Bohater czwartkowego popołudnia należy do tej drugiej grupy. Jerzy Dobrzyński swoją przygodę z rysunkiem rozpoczął w wieku czternastu lat. Dziś jego prace budzą podziw.
Początki artystycznej drogi Jerzego Dobrzyńskiego sięgają fascynacji dawnymi ilustracjami. Szczególną rolę odegrały stare, poniemieckie książki, w których znajdowało się wiele rycin. To właśnie one stały się inspiracją i impulsem do pierwszych prób twórczych. Zafascynowany precyzją i kunsztem dawnych grafik, Jerzy Dobrzyński postanowił sam spróbować swoich sił w rysunku.
-To mnie wtedy zainspirowało i zafascynowało – mówił 27 marca na wernisażu w siedzibie BRAMY Stargardzianin.
Choć z czasem sięgał również po inne techniki, takie jak akwarela, ale to właśnie rysunek stał się dla niego najbliższą formą wyrazu. Akwarele pojawiają się sporadycznie, artysta przyznaje, że choć je lubi, nie przychodzą mu tak naturalnie jak praca ołówkiem czy piórkiem. To w rysunku odnajduje największą swobodę i precyzję działania.
Jego proces twórczy wymaga cierpliwości i zaangażowania. Nad jednym rysunkiem potrafi pracować nawet dwa lub trzy tygodnie, poświęcając na to nawet około pięciu godzin dziennie.
Podczas wernisażu w Bramie Wałowej, gdzie zaprezentowano jego dzieła na wystawie „Miejsca piórkiem utrwalone” uczestnicy nie kryli podziwu. Rysunki zdobiące ściany zostały określone przez prezeskę SSMSP BRAMA jako „mistrzostwo świata”, a sam artysta nazwany „mistrzem nad mistrzami”. Szczególne wrażenie robi precyzja wykonania rysunków oraz dbałość o najmniejsze detale.
Tworzone przez niego prace to nie grafiki w klasycznym rozumieniu, ale unikatowe rysunki.
-W przeciwieństwie do grafik powielanych z jednej matrycy, każdy rysunek jest jedyny w swoim rodzaju i niemożliwy do wiernego skopiowania – mówi Ludmiła Sabadini, prezes Stargardzkiego Stowarzyszenia Miłośników Sztuk Plastycznych BRAMA. – Powstaje ręcznie ołówkiem lub piórkiem, co czyni go wyjątkowym dziełem sztuki.
Choć artysta nie jest z zawodu plastykiem, jego twórczość pokazuje, że pasja i determinacja mogą prowadzić do osiągnięcia mistrzowskiego poziomu. Inspiracją był również jego brat, który w latach 80. zajmował się malarstwem na płótnie. To rodzinne doświadczenie sztuki z pewnością miało wpływ na rozwój jego zainteresowań. Dla samego twórcy rysunek to przede wszystkim źródło radości i satysfakcji.
O oprawę muzyczną czwartkowego wernisażu zadbali Paulina Ciesielska i Andrzej Kosko.


