Mieszkańcy ulicy Drzymały zwracają uwagę na poważny problem związany z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Choć niedawno położono nową nawierzchnię, co z pewnością poprawiło komfort jazdy, to jednocześnie zachęciło kierowców do znacznego przekraczania dozwolonej prędkości.
Jak podkreślają mieszkańcy, na ulicy ustawione są odpowiednie znaki drogowe, w tym ograniczenie prędkości do 40 km/h. Niestety, w praktyce niewielu kierowców się do nich stosuje.
– Jeden jedyny znajomy jeździ zgodnie z przepisami, reszta, w tym nawet pojazdy ciężkie, jak szambowozy znacznie przekraczają dozwoloną prędkość – informuje nas jeden z mieszkańców Drzymały.
Zdaniem lokalnej społeczności problem mógłby zostać szybko ograniczony poprzez wzmożone kontrole drogowe.
-Gdyby policja ustawiła się tutaj z miernikiem prędkości, to w pół godziny złapaliby więcej kierowców niż gdzie indziej przez cały dzień – dodaje mieszkaniec.
Frustracja narasta, ponieważ, jak twierdzą mieszkańcy, ich prywatne zgłoszenia nie przynoszą efektów. Czują się ignorowani, mimo że problem dotyczy bezpieczeństwa wszystkich użytkowników drogi, w tym pieszych.
Mieszkańcy apelują o podjęcie działań przez odpowiednie służby – zarówno w postaci kontroli prędkości, jak i zwiększenia nadzoru nad ruchem drogowym na ulicy Drzymały. Ich zdaniem tylko realne działania mogą powstrzymać kierowców przed łamaniem przepisów i poprawić bezpieczeństwo w okolicy.
„Chcemy tylko, żeby było bezpiecznie” – podsumowuje autor zgłoszenia.
Jak obiecał wczoraj Wojciech Jedrych, rzecznik prasowy stargardzkiej komendy policji, funkcjonariusze będę się pojawiać także na ul. Drzymały.
Aktualizacja, 17 kwietnia godz. 15: Piotr Styczewski, rzecznik prezydenta
Mieszkańcy wnioskowali o poprawę bezpieczeństwa i ograniczenie ruchu pojazdów ciężarowych. Wydział Inżynierii zlecił wykonanie dokumentacji projektowej chodników w ciągu ul. Drzymały. To opracowanie da nam również rozwiązanie lokalizacji przejść dla pieszych. Dopiero po ich otrzymaniu możliwe będzie podjęcie decyzji o usytuowaniu wyspowych progów zwalniających.
Fot. Czytelnik


