Błękitni Stargard, drugi sezon z rzędu, przegrali u siebie z Wdą Świecie. Niedosyt z kolei pozostał po wyjazdowym meczu Kluczevii Stargard z Notecią Czarnków. Zakończyło się remisem, a mogła być wygrana, gdyby nie zmarnowany rzut karny.
Błękitni Stargard – Wda Świecie 1:2 (1:1)
Bramki: 45. min. Kowalik – 14. min. Kalitta, 90. min. Skupień
Błękitni: Czarnota – Delner, Liśkiewicz, Badowski, Niedojad-Bednarczyk 89. min. Rodzoch), Prawucki (72 min. Jarzębiński), Kowalik, Sanocki (72. min. Zaborski), Ignasiak (68. min. Piotrowski), Fadecki
Mecz z Wdą Świecie po raz kolejny pokazał, że zespół ten nie leży stargardzkiej drużynie. Początek był niemrawy. Wda grała z tyłu, Błękitni próbowali atakować, jednak niezbyt skutecznie. W 12. minucie Krystian Sanocki dośrodkował z prawego skrzydła. Do strzału doszedł Damian Niedojad-Bednarczyk, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Kiedy wydawało się, że to Błękitni są bliżej zdobycia bramki, wynik otworzyli goście. W 14. minucie środkiem pola pognał Michał Kalitta. Mimo, że miał przy sobie dwóch obrońców stargardzkiej ekipy, spokojnie pzełożył piłkę na lewą nogę i uderzył. Niezbyt mocny strzał był na tyle precyzyjny, że trafił do siatki.
W 25. minucie Wda mogła podwyższyć prowadzenie, ale Oskar Czarnota powstrzymał Łukasza Wenerskiego.
Błękitni groźną akcję przeprowadzili dopiero w 29. minucie. Wtedy Damian Niedojad-Bednarczyk strzałem na bliższy słupek trafił w interweniującego Łukasza Zapałę.
Tuż przed zejściem do szatni podopieczni Jarosława Piskorza przeprowadzili jeszcze zmasowany atak na rywala. Piłkę po uderzeniu Krystiana Sanockiego, golkiper Wdy sparował za linię końcową. Po chwili jednak, przy podobnym strzale Oliwera Kowalika, nie miał już nic do powiedzenia.
Na przerwę zespoły schodziły zatem przy wyniku 1:1.
W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszła Wda. W samej 47. minucie groźnie na bramkę Błękitnych uderzyli Oskar Januszewski i Michał Kalitta. Na wysokości zadania stanęła jednak stargardzka defensywa.
Po chwili natomiast, Oskar Czarnota dwukrotnie musiał wykazać się umiejętnościami, aby nie wpuścić piłki do siatki.
Biało-niebiescy postraszyli przyjezdnych w 56. minucie, kiedy Maciej Ignasiak uderzył z okolic 15. metra. Piłka trafiła po drodze w nogę jednego z zawodników Wdy i wylądowała za linią końcową.
Później na listę strzelców próbowali się też wpisać Mateusz Piotrowski, Maciej Badowski i Oliwer Kowalik, ale bezskutecznie.
Przewaga Błękitnych była widoczna, brakowało jednak kropki nad „i”. Co więcej, gospodarze angażując się z przodu, zostawiali niezbyt pokryte tyły.
W 85. minucie dostali dwa sygnały ostrzegawcze w postaci kontr przeprowadzonych przez Wdę.
Najpierw Paweł Woźny mógł zamknąć ten mecz, a po chwili Michał Kalitta.
W 90. minucie klubowych kolegów wyręczył Jakub Skupień, strzelając na 2:1.
Sytuację i jeden punkt próbował jeszcze ratować Wojciech Fadecki, ale piłkę z linii bramkowej wybił Paweł Słaby.
W końcu zabrzmiał gwizdek sędziego głównego zamykający to spotkanie. Błękitni drugi sezon z rzędu musieli uznać wyższość Wdy na własnej murawie.
W najbliższy piątek podopieczni Jarosława Piskorza zagrają na wyjeździe z Zawiszą Bydgoszcz.
Noteć Czarnków – Polski Cukier Kluczevia Stargrd 1:1 (1:1)
Bramka dla Kluczevii: 43. min. Rian
Kluczevia: Matłoka – Pach (46. min. Bąk), Baranowski, Balcewicz, Sitkowski, Jesionowski, Kaczorek (77. min. Kurzawa), Bartoszyński (73. min. Marković), Gawron, Rian (65. min. Marczak), Yefimenko (77. min. Babiak)
Po przełamaniu się w postaci wygranej u siebie z Tłuchovią Tłuchowo, podopieczni Krzysztofa Kapuścińsiego chcieli pójść za ciosem i dopisać kolejny komplet punktów w wyjazdowej potyczce z Notecią Czarnków.
Do 27. minucie mecz toczył się z lekkim wskazaniem na Kluczevię, ale bramkę zdobyli gospodarze.
Stargardzki beniaminek chciał szybko odrobić straty. Najpierw bramkarza Noteci postraszył Rian da Silva de Mela, a po chwili Dmytro Yefimenko. Wtedy jednak żadnemu z nich nie udało się skierować piłki do siatki.
W 43. minucie jednak, na listę strzelców wpisał się ten pierwszy i do przerwy było 1:1.
Po zmianie stron Kluczevia dążyła do zwycięskiej bramki, ale brakowało skuteczności i szczęścia. Marcin Gawron trafił w poprzeczkę, a Michał Marczak w słupek.
Gol powinien paść w 87. minucie, kiedy podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego dostali rzut karny. Nie wykorzystał go jednak Michał Marczak i ostatecznie pozostał wynik z z pierwszej połowy.
- października, czyli w niedzielę, Kluczevia podejmie Elanę Toruń. Początek meczu o godz.14.


