14 kwietnia obchodzony jest Dzień Ludzi Bezdomnych. To inicjatywa zapoczątkowana w 1996 roku przez Marka Kotańskiego.
Według danych z 2024 roku w Polsce żyje ponad 31 tys. osób w kryzysie bezdomności, ale rzeczywista liczba jest znacznie wyższa. W Stargardzie jest 187 osób bezdomnych.
-Większość otrzymała możliwość schronienia w placówkach, przede wszystkim kobiety i dzieci – mówiła na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Stargardzie Małgorzata Olejnik, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stargardzie. – 162 osoby bezdomne to są mieszkańcy Stargardu. 143 osoby zostały zabezpieczone w podmiotach działających na terenie Stargardu, 15 stargardzian na terenie innych gmin. Utrzymanie osoby w schronisku kosztuje ok. 4 tys. zł.
W ub. r. na zabezpieczenie takich osób w schroniskach z usługami opiekuńczymi wydatkowano ponad 218 tys. zł.
-Odbywa się intensywna praca socjalna – dodaje Olejnik. – Pracują z nimi trzy osoby. – Zawarliśmy 69 kontraktów socjalnych, które mają na celu aktywne wychodzenie z bezdomności. Ma to doprowadzić osoby w kryzysie bezdomności do wychodzenia z niej. Taka osoba deklaruje podejmowanie działań. Nie jest to łatwy obszar, ponieważ osoby w kryzysie bezdomności czasem pozornie z nami współpracują, tylko po to, by otrzymać świadczenie. Realizacja tych kontraktów jest dla nich drugoplanowa.
Od kilku dni na przystanku przy ul. Czarnieckiego w Stargardzie przesiaduje mężczyzna. Otrzymaliśmy sygnały od mieszkańców, by zając się tę sprawą.
-Zajmuje przystanek, śpi tam i je – opowiadają. – Czy przystanek jest od tego? Gdzie służby?
O sytuację pytamy Straż Miejska w Stargardzie.
– Znamy to zagadnienie, starszy pan sobie upodobał przystanek i często tam przesiaduje – informuje Wiesław Dubij, komendant SM w Stargardzie. – Patrol nasz rozmawiał z nim i oczywiście niczego nie potrzebuje. Na siłę nie możemy go wyganiać, ale będziemy nakazywać mu zmianę lokum, gdyż przystanek jest urządzeniem publicznym i swoim nieprzyjemnym zapachem odpycha ludzi, którzy chcą skorzystać z ławki przystankowej i poczekać na autobus. W tym tygodniu mają też porozmawiać z nim streetworkerzy.
Problem z przesiadującymi bezdomnymi jest też na na ul. Wyszyńskiego, gdzie przenieśli się bezdomni spod Netto i Park&Ride.
-Wiedzą dobrze, że bezdomność nie jest wykroczeniem i nie możemy ich nękać za to, że tam siedzą – dodaje Dubij. – A siedzą, bo ludzie o miękkim sercu dają im i jedzenie i pieniądze. Trudny temat jak co roku na wiosnę i nadal systemowego rozwiązania nie ma. Tylko ci, co chcą wyjść z bezdomności mają możliwości stworzone przez miasto, ale muszą chcieć. Apel do ludzi: NIE DAWAĆ IM NIC !!! A my będziemy im uprzykrzać siedzenie w takich publicznych miejscach.


