Rozmaitości

„Agnes zza grobu” o śmierci, która nie musi być tematem tabu

Redakcja

Redakcja

About Author

Wioletta Mordasiewicz

Dużym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie z „Agnes zza grobu”, 28-letnią edukatorką śmierci ze Stargardu, autorką książki „Mamy trupa i co dalej – od umierania do pochowania”, prezes Fundacji Funerarium.

-Ta śmierć dopominała się o mnie przez całe życie – mówiła w miniony czwartek w Książnicy Stargardzkiej Agnes Tołoczmańska ze Stargardu.  – Edukatorką  śmierci jestem tak naprawdę od 13. roku życia. Gdy byłam w gimnazjum przychodzili do mnie rówieśnicy i pytali się o różne rzeczy; dlaczego tak wygląda trumna czy kwiaty. Teraz też ludzie do mnie przychodzą po wiedzę na temat odchodzenia, bo w naszym kraju to niestety nadal temat tabu. O śmierci się nie mówi, bo się ją wywoła – jest błędne przekonanie. Będąc nastolatką zauważyłam, że brakuje na ten temat informacji. Gdy miałam 17 lat zmarła mi prababcia, z którą byłam mocno związana. Chciałam być na każdym etapie jej odejścia. Moja rodzina się o mnie martwiła, ale się uparłam.  

Ubierająca się na czarno, z tatuażami m.in. kwiatów cmentarnych, motywów nagrobnych i bluszczu z grobu Vincenta van Gogha na rękach bohaterka spotkania w książnicy znana jest w sieci jako „Agnes zza grobu”. Swoją ścieżkę zawodową zaczynała jako tanatokosmetolog w prosektorium. Najpierw robiła to bez kwalifikacji. Ale potem przeszła stosowne kursy. Odezwała się do niej firma spod Warszawy, która je organizuje. Bo stargardzianka chciała mieć nie tylko solidna wiedzę, ale i „papier”. 

-Martwe ciało jest tak różne, że te dwa dni szkolenia to zdecydowanie było za mało – opowiada. – Choć wcale nie trzeba mieć kursu, by się tym zajmować. Jeździłam po Polsce wykonując zlecenia. Dzwoniły do mnie zakłady pogrzebowe, gdy był jakiś wypadek czy głośna sprawa, ale też rodziny, które chciały bym przygotowała ich bliskich do ostatniej drogi. Nigdy nie pracowałam na etacie w zakładzie pogrzebowym.   

Przez pewien czas przygotowywała ciała do pochówku. Ale po czasie, ze względów zdrowotnych, musiała z tego zajęcia zrezygnować. 

-„Walnął” mi kręgosłup, bo to praca fizyczna, trzeba ciało podnieść, przełożyć, ubrać, a robiłam to zazwyczaj sama  – opowiada. – Czy było coś co mnie w tej pracy zaskoczyło? Nie, bo miałam dużą wiedzę na tematy związane ze śmiercią. Teoria i praktyka idą u mnie w parze. Na kursie nie przygotowano mnie do pracy z ciałem po sekcji zwłok. A moim pierwszym ciałem była dziewczynka po wypadku. Jej zwłoki trzeba było przygotować do pochówku, by trumna mogła być otwarta podczas ostatniego pożegnania. Pracowałam wiele godzin w prosektorium, które znajdowało się na cmentarzu. Rodzice byli zadowoleni z jej wyglądu, mówili, że wyglądała wspaniale.  

Od kilku lat Agnes Tołoczmańska za pośrednictwem różnych platform internetowych pod pseudonimem „Agnes zza grobu” edukuje o śmierci, pogrzebach i żałobie. Jest autorką webinarów o śmierci. 

Wspólnie z lokalną przewodniczką rozpoczęła w 2024 r. projekt „Zzagrobowe spacery” po Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Jest on kontynuowany także w innych miastach w Polsce. 

Agnes Tołoczmańska jest też organizatorką pierwszego w Polsce spotkania spod szyldem ogólnoświatowej inicjatywy Death Café w zakładzie pogrzebowym. Jest współautorką książki „Mamy trupa i co dalej – od umierania do pochowania”. Napisała ją z Małgorzatą Węglarz. To praktyczny poradnik, który pomaga zrozumieć, jak oswoić temat śmierci, jak poradzić sobie z żałobą oraz jak wygląda rzeczywistość branży pogrzebowej „od kuchni”.

-Chce się ją czytać dalej, jest przystępna i bardzo ciekawa – mówi Ilona Kowal, kierownik Wypożyczalni Głównej i jednocześnie prowadząca czwartkowe spotkanie. 

Teksty jego bohaterki można przeczytać w magazynie branży pogrzebowej „Kultura Pogrzebu” i na portalu Świętej Pamięci.

21 marca 2025 r. powołała Fundację Funerarium. Razem z innymi specjalistami spełnia misję edukowania społeczeństwa o tym, co dla każdego jest ostateczne. 

Uczestnicy mieli do Agnes wiele pytań. Dotyczyły m.in. zakładania staników kobietom, przygotowywanym do pochówku, kosmetyków używanych w prosektorium, zapachu formaliny, przepisów związanych z pochówkiem. Mówiono też o coraz bardziej popularnych relikwiarzach z niewielką ilością prochów zmarłego, które można sobie zamówić, by mieć w domu choć cząstkę osoby bliskiej która opuszcza ziemski padół.   

Chętnie kupowali jej książkę. Można było też dostać ulotki i kupić tzw. ziny, publikacje przeszyte prawdziwą nicią sekcyjną używaną w prosektoriach. 

-Chciałam, by użytkownik mógł „dotknąć” tej śmierci, poczuć ją, przekonał się, że to ludzka sprawa – wyjaśnia prezeska Funerarium.   

Agnes Tołoczmańska ma też wiele innych zainteresowań niż śmierć i jak zapewnia, że prowadzi bogate życie towarzyskie. Lubi gry komputerowe, pomaga partnerowi, który je tworzy robić do nich grafiki, szyje, kocha filmy i komiksy. 31 października będzie premiera jej drugiej publikacji, w której opisuje miejsca związane ze śmiercią w tym cmentarze. Wśród nich jest cmentarz wojenny przy ul. Reymonta w Stargardzie. 

Więcej w nagraniu niżej. Drugi film z tego spotkania znajdziesz na dole naszej strony w dziale Materiały wideo. 

Śmiercią zajmuję się od 10 lat i dalej żyję. Próbuję przełamać tabu o śmierci, mówienie o niej nie zabija

Agnes Tołoczmańska

Agnes zza grobu

"Postaw nam kawę i dodaj energii do dalszego tworzenia" 🚀
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostaw komentarz

Może Ci się spodobać

Rozmaitości

Rozkład jazdy w Google Maps

   Kilka miesięcy temu z naszym dziennikarzem skontaktował się pan Rafał.     – MPK Stargard nie dodał swojego rozkładu do
Rozmaitości

Piękne urodziny pana Eugeniusza

Sto lat skończył 15 br. marca stargardzianin Eugeniusz Ankutowicz. W wyjątkowym dniu dla jubilata towarzyszyli mu najbliżsi.  UM w Stargardzie: