Po raz drugi w historii stargardzka Kluczevia zagrała na poziomie trzeciej ligi. Tym razem jednak nie był to jednosezonowy epizod. Beniaminek utrzymał się, a ponadto zdobył Puchar Polski na szczeblu ZZPN.
Runda jesienna w wykonaniu stargardzkiego beniaminka była szarpana. Początek przyniósł remis i wygraną, ale w kolejnych pięciu meczach Kluczevia wywalczyła już tylko dwa punkty.
Przełamaniem było zwycięstwo z Tłuchovią Tłuchowo (3:0), tyle, że po nim ponownie zaczęła się gra w kratkę.
Optymistyczna okazała się sama końcówka roku, a dokoładnie dwa spotkania rozegrane awansem, bo w nich Kluczevia pokonała Unię Swarzędz (2:0) i Pogoń Nowe Skalmierzyce (2:1).
Passę tę podtrzymała po powrocie z przerwy zimowej. W stargardzkich derbach Kluczevia wygrała bowiem z Błękitnymi (3:0), a następnie z rezerwami Lecha Poznań (1:0).
Ekipa z Niemcewicza nie tylko zaczęła się oddalać od strefy spadkowej. Wręcz przeciwnie, zaczęła się przybliżać do czołówki. Apetyty nieco pochamowały remisy z Wdą Świecie (1:1) i Zawiszą Bydgoszcz (0:0), choć Kluczevia szybko je sobie odbiła zwycięstwem z Wybrzeżem Rewalskim Rewal (4:0).
W dwudziestej piątej kolejce stargardzki beniaminek musiał przełknąć gorzki smak porażki, doznanej u siebie z Flotą Świnoujście (2:3).
Radosne natomiast były kolejne cztery mecze, bo wzbogaciły konto drużyny łącznie o dziesięć punktów.
Pojawiła się realna szansa na zajęcie czwartego miejsca, ale końcówka sezonu okazała się katastrofalna. Ostatnie pięć spotkań przyniosło bowiem same porażki.
Zespół prowadzony początkowo przez Krzysztofa Kapuścińskiego, a następnie Bartosza Bartłomiejczyka znalazł się finalnie na jedenastej pozycji. W całym sezonie zgromadził czterdzieści sześć punktów, zdobywając przy tym pięćdziesiąt cztery bramki i tracąc czterdzieści trzy.
Najwięcej goli dla Kluczevii, a mianowicie jedenaście, strzelił Dmytro Yefimenko.
– Generalnie sezon wyglądał trochę jak rollercoaster. Mieliśmy dobre i słabe momenty, a na koniec złapała nas trochę zadyszka. Nie mniej jednak uważam, że drużyna przeszła dużą zmianę zarówno piłkarską, jak i charakterologiczną. To co obserwowaliśmy na początku sezonu, a następnie w jego trakcie, to niebo, a ziemia. Złapaliśmy zespołowość. Pod koniec zaczęliśmy sprawdzać pewne warianty i zawodników. Wiem, że w pewnym momencie przyzwyczailiśmy kibiców do wygrywania i na pewno w tej końcówce powinniśmy lepiej punktować. My w tych meczach tworzyliśmy sytuacje, tylko ich nie wykorzystywaliśmy – ocenił trener Bartosz Bartłomiejczyk
Kluczevia nie tylko dobrze poradziła sobie w lidze. Rewelacyjnie zaprezentowała się też w rozgrywkach pucharowych na szczeblu ZZPN. Doszła do finału, gdzie po rzutach karnych pokonała Wybrzeże Rewalskie Rewal. Dzięki temu podopieczni Bartosza Bartłomiejczyka zagrają teraz w pucharze centralnym.


