Po zwycięstwie u siebie podopieczni Marka Popiołka nie zdołali pójść za ciosem i przegrali dzisiaj na wyjeździe z Weegree AZS Politechnika Opolska.
Weegree AZS Politechnika Opolska – PGE Spójnia Stargard 77:73 (21:16. 22:15, 19:27, 15:13)
AZS: Forbes 23, Baran 15, Kupczyński 12, Białachoski 9, Wójcicki 6, Rutkowski 6, Kłaczek 4, Kobel 2, Szarbatke 0
PGE: Karolak 18, Gromovs 13, Czerlonko 11, Mokros 11, Ray 9, Szmit 5, Rajewicz 2, Jęch 2, Wadowski 2, Kopycki 0
Początek pierwszej kwarty wyglądał całkiem obiecująco w wykonaniu Spójni. Wynik otworzyli gospodarze, ale w szeregach biało-bordowych zapunktowali Wojciech Czerlonko, Jakub Karolak i Ilja Gromovs, dzięki czemu po półtorej minucie to podopieczni Marka Popiołka prowadzili 7:2. Po kolejnych udanych akcjach miejscowi doprowadzili do remisu 7:7. Do piątej minuty Spójnia była jeszcze w stanie uzyskać punktową przewagę nad rywalem, ale później to AZS przejął nieznacznie inicjatywę i po dziesięciu minutach gry prowadził 21:16.
W drugiej odsłonie gospodarze bacznie pilnowali tej niewielkiej przewagi, a kiedy nadarzyła się okazja, próbowali ją powiększyć. Szczególnie dobry w ich wykonaniu okazał się fragment przed samą przerwą, kiedy różnica na ich korzyść sięgnęła dwunastu oczek.
Po zmianie stron gospodarze dość szybko odskoczyli jeszcze bardziej, bo na siedemnaście punktów. Spójnia ruszyła w gonitwę za wynikiem, która na koniec trzeciej kwarty przyniosła efekty w postaci zminimalizowania strat do zaledwie pięciu oczek.
Z pierwszą akcją ostatniej odsłony dystans zmniejszył się jeszcze bardziej, bo do dwóch punktów. Wtedy jednak AZS zaliczył punktową serię i podopieczni Marka Popiołka znowu musieli nadrabiać. Na niespełna minutę przed syreną kończącą to spotkanie stargardzka ekipa mogła zbliżyć się na punkt, ale jednego z rzutów osobistych nie wykorzystał Wojciech Czerlonko. Po nieudanym rzucie za „3” gospodarzy, Spójnia stanęła przed znakomitą okazją doprowadzenia do remisu, jednak tym razem spudłował Jalen Ray. Biało-bordowi dostali trzecią szansę, ale i jej nie wykorzystali. Dwa razy bowiem z linii rzutów osobistych nie trafił Jarosław Mokros. Po chwili AZS postawił kropkę nad „i”.
Podopieczni Marka Popiołka, mimo że mieli okazje doprowadzić chociażby do dogrywki, zmarnowali je i przegrali.
Spójnia wraca na swój parkiet i w niedzielę (08. lutego) podejmie Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz. Początek meczu o godz. 18.
fot.FB Spójnia


