Do redakcji napisał mieszkaniec, który skrytykował sposób zaparkowania karetki pogotowia wczoraj na os. Zachód.
Według autora komentarza, jaki przyszedł na naszą redakcyjną skrzynkę, ambulans zablokował przejazd innym pojazdom.
– Załoga pogotowia nie była na interwencji i nie korzystała z sygnałów uprzywilejowania – dodaje. – Zablokowano innym przejazd, a tymczasem niedaleko było wolne miejsce.
Czytelnik zrobił zdjęcie zaparkowanego ambulansu oraz pobliskiego, wolnego miejsca, na którym można było zaparkować.
Do sprawy odniosło się na naszą prośbę pogotowie ratunkowe, które poprosiliśmy o komentarz. Jak wyjaśnia rzecznik prasowy WSPR Natalia Dorochowicz, zespół ratownictwa medycznego został zadysponowany do nagłego stanu zagrożenia życia.
-Był to wyjazd alarmowy realizowany w tzw. kodzie pierwszym, czyli z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych, co potwierdza dokumentacja medyczna – dodaje.
Jak podkreśla rzeczniczka, w pracy ratowników kluczowym czynnikiem jest czas dotarcia do poszkodowanego oraz jak najszybsze i bezpieczne przetransportowanie go do ambulansu, aby następnie przewieźć go do szpitala. Z tego powodu miejsce zatrzymania karetki nie zawsze odpowiada zasadom standardowego parkowania.
– Miejsce postoju ambulansu jest podyktowane względami medycznymi i logistycznymi, a nie wygodą czy zasadami sztuki parkowania – wyjaśnia Natalia Dorochowicz.
Dodatkowo ambulans wykonujący zadania ratunkowe jest pojazdem uprzywilejowanym w rozumieniu art. 53 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Oznacza to, że w trakcie realizacji działań ratunkowych kierowca takiego pojazdu może odstąpić od niektórych przepisów ruchu drogowego, jeżeli jest to konieczne do ratowania życia lub zdrowia.
Jak zaznacza rzeczniczka, w sytuacji zagrożenia życia priorytetem dla ratowników jest jak najszybsze dotarcie do pacjenta i udzielenie mu pomocy, a nie poszukiwanie regulaminowego miejsca parkingowego.
Sprawa jest kolejnym przykładem sytuacji, w której działania służb ratunkowych bywają oceniane przez osoby postronne bez znajomości okoliczności interwencji.
Fot. Czytelnik
Ratownicy przypominają, że każda minuta w takich przypadkach może mieć kluczowe znaczenie dla życia pacjenta.
Natalia Dorochowicz
rzecznik WSPR w Szczecinie



Radoslaw
11 marca 2026Ktoś musi być naprawdę zniewieściały żeby czepiać się takich rzeczy .
Norman
11 marca 2026Radosław, gdzie Ty mieszkasz? Napewno nie w budynku przed którym stał zaparkowany ambulans!
Moim zdaniem była to bezmyślność kierowcy karetki. Kierowca miał jeszcze 2m. wolnego i gdyby pomyślał nie było by problemu ponieważ mógł podjechać 1-1,5 m. dalej. Ponadto karetka nie była w tym czasie uprzywilejowana ponieważ nie były włączone światła tzw. „koguty”. Zwróć uwagę że inne pojazdy będące w akcji jeżeli zatrzymują się w nieodpowiednich miejscach włączają „koguty”. Tak nawiasem, w klatce „A” mieszka samotna kobieta która ma niepełnosprawnego syna i wozi go samochodem na rehabilitacje i co i z dzieckiem pod pachą na pieszo do domu? Tyle się pisze o bezmyślnym parkowaniu samochodów przez mieszkańców co uniemożliwia służbom na dojazd do zdarzenia a tu ………… .
Po prostu Panie kierowco karetki – MYŚLENIE NIE BOLI !!!