Burmistrz Ińska Ewa Szkołut po burzy w gminie wystąpiła do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z apelem o ponowne przeanalizowanie projektu rozporządzenia dotyczącego zmiany granic gmin.
Chodzi o planowane przekazanie na rzecz gminy Kalisz Pomorski ponad 335 hektarów terenów w obrębie Studnicy, które od 2024 roku znajdują się w granicach gminy Ińsko.
Zdaniem burmistrz, proponowana zmiana podważa zasadę stabilności granic administracyjnych i może stać się niebezpiecznym precedensem dla samorządów w całym kraju.
– To nie jest zwykła korekta granic – podkreśla Ewa Szkołut. – To próba odwrócenia decyzji Rady Ministrów sprzed zaledwie kilku lat, która została podjęta po przeprowadzeniu pełnej procedury i po merytorycznej analizie.
W swoim wystąpieniu do MSWiA burmistrz przypomina, że już podczas wcześniejszej procedury zmiany granic gmina Ińsko wskazywała na szczególne oddziaływanie Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych Drawsko na miejscowości Studnicę i Czertyń, znajdujące się na terenie gm. Ińsko. To mieszkańcy tych terenów od lat zmagają się z hałasem, ruchem ciężkiego sprzętu wojskowego oraz pogarszającym się stanem dróg, a jednocześnie, jak argumentuje samorząd, gmina nie otrzymywała z tego tytułu odpowiednich rekompensat. Wojskowe, ciężkie pojazdy jeżdżą pod oknami mieszkańców. A drogi wołają o pomstę do nieba. Nie mogą zarabiać na sprzedaży jagód i grzybów z pobliskich lasów.
– To właśnie mieszkańcy gminy Ińsko ponoszą największe konsekwencje sąsiedztwa poligonu – zaznacza burmistrz. – To oni odczuwają hałas, drgania i wzmożony ruch wojskowych pojazdów, dlatego argumenty, które przemawiały za zmianą granic w 2022 roku, są dziś jeszcze bardziej aktualne.
Ewa Szkołut krytycznie w pismach odnosi się także do argumentacji przedstawionej przez gminę Kalisz Pomorski. Jej zdaniem, twierdzenia o poprawie komfortu mieszkańców czy konieczności uporządkowania układu komunikacyjnego nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości, ponieważ sporny teren jest niezamieszkały, obejmuje lasy oraz część poligonu wojskowego, na który obowiązuje zakaz wstępu.
Po ogłoszeniu informacji o pozytywnie zarekomendowanym wniosku przez Krzysztofa Kurowskiego, burmistrza Kalisza Pomorskiego w Ińsku zawrzało. Włodarzom Ińska zarzuca się, że nie zrobiły nic, by do przejęcia części poligonu na rzecz tej gminy doszło.
-Burmistrz zaprzepaściła starania poprzedników, którzy przez kilka lat walczyli o te tereny i podatek poligonowy – mówią. – Nie była na posiedzeniu komisji w Warszawie, a powinna tam jechać i bronić interesów gminy.
Burmistrz odpiera te zarzuty. Mówi, że nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy i tak diametralnej zmiany decyzji rządu, który najpierw daje, a potem zabiera.
-Zmiany ustrojowe, w tym granice administracyjne gmin, powinny mieć trwały charakter i opierać się na solidnych podstawach – odpowiada burmistrz Ińska. – Odwracanie decyzji po kilku latach przez rząd podważa wiarygodność państwa i zaufanie do podejmowanych wcześniej decyzji.
Gmina Ińsko 15 lipca wniosła o ponowne rozpatrzenie projektu rozporządzenia oraz odrzucenie wskazanej zmiany odbierającej gm. Ińsko grunty poligonowe i tym samym ok. 200 tys. zł rocznie podatku poligonowego.
– W moim odczuciu jak i również w odczuciu społeczności lokalnej ta zmiana odbierana jest jako krzywdząca i niesprawiedliwa, która podważa zaufanie do organu administracji rządowej – czytamy w piśmie skierowanym w minionym tygodniu do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Trudno jest zrozumieć i zaakceptować proponowane rozwiązanie pozostające w sprzeczności z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 25 lipca 2022 r.
Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj
Sprawa planowanych zmian granic będzie przedmiotem obrad nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Ińsku, która odbędzie się w środę, 22 lipca.


